Expeditionary Force. SpecOps – Craig Alanson audiobook – Kosmiczna misja pełna napięcia i emocji
Próbka audiobooka
Posłuchaj próbki, aby poczuć opowieść.
Zanurz się w ekscytującą podróż kosmiczną z “Expeditionary Force. SpecOps” Craiga Alansona, w mistrzowskiej interpretacji Wojciecha Masiaka. Pułkownik Joe Bishop, zdeterminowany i pełen wątpliwości, znów wyrusza w niebezpieczną misję na pokładzie „Latającego Holendra”. Towarzyszy mu elitarna grupa żołnierzy i naukowców, ale czy to wystarczy, by przetrwać w bezkresie kosmosu? Ta wciągająca space opera, pełna zwrotów akcji i emocji, przeniesie cię w świat, gdzie każda decyzja może zmienić losy ludzkości. Idealne dla tych, którzy kochają intensywne przygody i kosmiczne tajemnice. Odkryj “Expeditionary Force. SpecOps” i rozpocznij darmowe doświadczenie słuchania na ezaudioksiazki.pl już dziś.
Opis
Drodzy miłośnicy literackich podróży w nieznane,
Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po audiobook “Expeditionary Force. SpecOps” Craiga Alansona, narrated przez znakomitego Wojciecha Masiaka, nie spodziewałam się, że ta kosmiczna odyseja tak bardzo mnie pochłonie. To drugi tom serii “Expeditionary Force”, który w polskim wydaniu ukazał się 9 lipca 2021 roku dzięki Storyboxowi, i już od pierwszych minut słuchania wiedziałam, że czeka mnie coś wyjątkowego. Przyznam szczerze – fantastyka naukowa i space opera to gatunki, które zawsze budziły we mnie mieszankę fascynacji i sceptycyzmu. Ale tutaj, w tej opowieści o pułkowniku Joe Bishopie i jego załodze na pokładzie „Latającego Holendra”, znalazłam coś więcej niż tylko kolejną historię o podboju gwiazd. To podróż pełna humoru, refleksji i – co najważniejsze – ludzkich emocji ubranych w kosmiczne szaty.
Pamiętam, jak kiedyś, pisząc artykuł o współczesnej literaturze polskiej, zachwycałam się tym, jak nasi autorzy potrafią tkać wielowarstwowe narracje, w których pod powierzchnią fabuły kryją się pytania o naturę człowieczeństwa. “SpecOps” przypomniało mi te rozważania, choć w zupełnie innym kontekście. Craig Alanson, Amerykanin z krwi i kości, stworzył historię, która wciąga jak dobra rozmowa przy ognisku – niby lekka, a jednak zmusza do myślenia. Pułkownik Bishop, zmuszony do wyruszenia w kolejną misję z grupą elitarnych żołnierzy, pilotów i naukowców, jest postacią, w której odbija się nasze codzienne zmaganie z obowiązkami. „Obiecałem, więc muszę” – mówi, a ja przypominam sobie, jak sama kiedyś, podczas dyskusji z pewnym znanym polskim pisarzem, usłyszałam, że literatura to sztuka dotrzymywania obietnic złożonych czytelnikowi. Alanson dotrzymuje ich z nawiązką.
Sercem tej opowieści jest relacja między Bishopem a Skippy’m – sztuczną inteligencją o ego większym niż galaktyka i poczuciu humoru, które raz bawi, a raz irytuje. W polskim przekładzie i interpretacji Masiaka Skippy brzmi jak ten przemądrzały kolega z podstawówki, o którym wspomina jedna z recenzji, ale jednocześnie ma w sobie coś swojskiego – jakbyś słuchał wujka, co to zawsze ma w zanadrzu żart, choć nie zawsze trafiony. To, co sprawia, że ten duet działa, to ich dialogi – ostre, błyskotliwe, a czasem zaskakująco głębokie. „Małpy” – jak Skippy nazywa ludzi – stają się symbolem naszej ułomności, ale i wytrwałości. W tych wymianach zdań widzę echo literackich sporów, które tak cenię w polskiej prozie – jak choćby w dyskusjach Gombrowicza z jego bohaterami, choć tu oczywiście w lżejszym, kosmicznym wydaniu.
Sama fabuła to klasyczna space opera z militarnym sznytem – misja, która z góry wydaje się skazana na porażkę, obce rasy, zwroty akcji i polityka międzygwiezdna. Ale w tej klasyce jest coś świeżego. Alanson bawi się schematami, a jednocześnie nie pozwala, by historia stała się przewidywalna. Gdy Ziemia znów оказывается w cieniu zagrożenia, a Bishop walczy z własnymi wątpliwościami, czujemy, że stawka jest realna. To nie tylko walka o przetrwanie, ale i o lojalność – wobec siebie, załogi, a może i całej ludzkości. Porównując to do innych dzieł gatunku, jak “Wojna starego człowieka” Scalziego czy seria o Honor Harrington Webera, “SpecOps” wyróżnia się humorem i lekkością, która nie odbiera powagi tematom.
A teraz kilka słów o samym audiobooku, bo przecież słuchanie to zupełnie inne doświadczenie niż czytanie. Wojciech Masiak, narrator tej opowieści, to prawdziwy mistrz. Jego głos jest jak dobrze wyważony instrument – raz brzmi surowo i wojskowo, gdy wciela się w Bishopa, a raz iskrzy sarkazmem, gdy oddaje osobowość Skippy’ego. Słychać, że bawi się tekstem, a to sprawia, że 13 godzin i 47 minut mija jak z bicza strzelił. Jako ktoś, kto od lat analizuje narracje i ich interpretacje, mogę powiedzieć, że Masiak wnosi do tej historii coś wyjątkowego – coś, co sprawia, że хочется wracać do tych dialogów, jak do ulubionej piosenki. Audio jakość jest bez zarzutu, a intonacja i tempo idealnie współgrają z dynamiką fabuły. To jeden z tych audiobooków, które pokazują, jak wiele może zyskać tekst, gdy trafi w ręce (czy raczej głos) odpowiedniego lektora.
Nie oznacza to, że “SpecOps” jest bez wad. Niektórym słuchaczom – i słusznie, jak zauważyła Jagoda w swojej recenzji – może przeszkadzać powtarzalność żartów Skippy’ego. „Małpa” pada tu tak często, że momentami zastanawiam się, czy Alanson nie przesadził z tym motywem. Dla mnie jednak to część uroku tej postaci – irytująca, ale swojska. Innym zarzutem może być nieco wolniejszy rozwój akcji w porównaniu z pierwszym tomem, co zauważył Marek. Faktycznie, chwilami brakuje mi większego napięcia, ale rekompensują to charaktery i relacje między bohaterami.
Komu poleciłabym ten audiobook? Na pewno fanom science fiction, którzy lubią, gdy akcja miesza się z humorem. To także gratka dla tych, którzy cenią sobie dobrze opowiedziane historie o przyjaźni – nawet jeśli ta przyjaźń rodzi się między człowiekiem a błyszczącą puszką piwa, jak żartobliwie zauważył Krzysztof. Jeśli szukacie czegoś na długie wieczory, a przy tym nie boicie się kosmicznych przygód z przymrużeniem oka, “SpecOps” będzie strzałem w dziesiątkę. Nie jest to może literatura, która zmieni wasze życie, ale na pewno dostarczy rozrywki i kilku chwil refleksji.
Słuchając tej historii, przypomniałam sobie, jak kiedyś, podczas podróży po Polsce, zatrzymałam się w małej księgarni na Mazurach. Tam, wśród regałów, znalazłam starą antologię science fiction – pożółkłe strony pełne marzeń o gwiazdach. “Expeditionary Force. SpecOps” to współczesna wersja tych marzeń – mniej nostalgiczna, bardziej zadziorna, ale równie wciągająca. Dla mnie to dowód, że literatura, nawet ta rozrywkowa, potrafi mówić o nas samych – o naszych lękach, nadziejach i nieustępliwości, która pcha nas w nieznane.
Z literackim ukłonem i gwiezdnym pozdrowieniem,
Zofia Kowalska
Dodatkowe informacje
Autor | |
---|---|
Lektor | |
Język | Polski |
Długość | 13H 47min |