Mnich, który sprzedał swoje ferrari – Robin Sharma audiobook – Odkryj sekrety życia pełnego pasji i harmonii
Próbka audiobooka
Posłuchaj próbki, aby poczuć opowieść.
Odkryj głęboką transformację, która odmieni twoje życie. “Mnich, który sprzedał swoje ferrari” to inspirująca opowieść Robina Sharmy, mistrzowsko opowiedziana przez Janusza Zadurę. Zanurz się w historię wziętego adwokata, który po ciężkim zawale odkrywa mądrość Wschodu i Zachodu, ucząc się żyć z pasją, spokojem i odwagą. Ta książka to jak latarnia w mroku, prowadząca do wewnętrznej harmonii i spełnienia. Idealna dla tych, którzy szukają motywacji, sensu życia i chcą odkryć swoje ukryte siły. Odkryj “Mnich, który sprzedał swoje ferrari” i rozpocznij darmowe doświadczenie słuchania na ezaudioksiazki.pl już dziś.
Opis
Cześć, wy wszyscy, którzy szukacie inspiracji w słuchawkach!
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o audiobooku “Mnich, który sprzedał swoje ferrari” Robina Sharmy, narrated by Janusz Zadura, pomyślałem: ‘No dobra, kolejna motywacyjna historia o tym, jak rzucić wszystko i odnaleźć siebie’. Ale wiecie co? Ta książka – a raczej jej odsłuchanie – to coś więcej niż tylko zbiór frazesów o szczęściu i harmonii. To podróż, która wciąga jak dobry serial na Netflixie, a przy tym zostawia w głowie coś, nad czym warto się zastanowić. Jeśli lubicie takie klasyki jak “Alchemik” Coelho, ale z nutą praktycznej mądrości, to ten audiobook może was totalnie zaskoczyć.
Zacznijmy od tego, co mnie osobiście uderzyło. Jako ktoś, kto od lat prowadzi bloga o kulturze masowej i analizuje, co sprawia, że pewne historie trafiają do ludzi, widzę w tej książce coś znajomego. Pamiętam, jak rok temu pisałem serię artykułów o bestsellerach w Polsce – od sag historycznych po współczesne powieści o życiu po transformacji ustrojowej. Czytelnicy pisali mi wtedy, że szukają opowieści, które nie tylko bawią, ale i tłumaczą coś o nas samych. “Mnich…” robi dokładnie to – bierze uniwersalne pytania o sens życia i ubiera je w historię, która mogłaby się zdarzyć każdemu z nas. Julian Mantle, wzięty adwokat, który po zawale serca rzuca karierę i rusza na Wschód, to trochę taki everyman XXI wieku. Kto z nas nie miał momentu, kiedy pomyślał: ‘Kurczę, czy ja naprawdę żyję, czy tylko biegnę w tym kołowrotku?’
Sama fabuła jest prosta, ale nie prostacka. Sharma opowiada o podróży Juliana, który odkrywa ‘Siedem Cnót Oświeconego Życia’ – system, który ma pomóc żyć z pasją, spokojem i celem. Brzmi górnolotnie? Może trochę. Ale to, co mnie urzekło, to sposób, w jaki autor łączy wschodnią duchowość z zachodnim pędem do sukcesu. To nie jest kolejna książka o medytacji w stylu ‘siedź i oddychaj’, ani poradnik, jak zarobić milion w tydzień. To coś pomiędzy – filozofia, która mówi: ‘Hej, możesz mieć ferrari, ale czy wiesz, po co je masz?’ Dla mnie, jako byłego DJ-a i prowadzącego podcasty, gdzie często gadam o tym, jak popkultura odbija nasze pragnienia, to połączenie jest jak dobrze zmiksowany utwór – każdy dźwięk ma swoje miejsce.
A teraz o samym audiobooku, bo przecież o to tu chodzi. Janusz Zadura jako narrator to strzał w dziesiątkę. Jego głos jest ciepły, ale nie przesłodzony – ma w sobie coś, co sprawia, że chce się słuchać dalej. Pamiętam, jak kiedyś analizowałem na podcaście adaptację “Wojny polsko-ruskiej” i zachwycałem się, jak dobrze dobrany lektor potrafi ożywić tekst. Tutaj jest podobnie. Zadura nie tylko czyta, on opowiada – z wyczuciem podkreśla emocje Juliana, a w momentach refleksji daje słuchaczowi przestrzeń na własne myśli. Audio experience jest czyste, bez zbędnych efektów, co pozwala skupić się na treści. Sześć godzin i pięćdziesiąt pięć minut mija jak z bicza strzelił – idealna długość na weekendowy maraton albo kilka wieczorów z herbatą w ręku.
Co do treści, “Mnich…” ma swoje mocne strony, ale nie jest bez wad. Kluczowe tematy – życie w teraźniejszości, szukanie celu, równowaga między duchem a materią – są podane w sposób przystępny, czasem nawet błyskotliwy. ‘Siedem Cnót’ to taki drogowskaz, który można sobie wziąć do serca albo potraktować jako ciekawostkę. Mnie osobiście najbardziej poruszyła idea małych kroków – coś, co przypomina japońskie kaizen, o którym Sharma wspomina. Ale nie oszukujmy się, momentami książka wpada w pułapkę motywacyjnych banałów. Wiecie, te cytaty w stylu ‘wystarczy bardzo chcieć’, które brzmią jak coś, co wrzuciłbyś na Instagrama z hasztagiem #inspiracja. Dla kogoś, kto czytał już sporo w tym gatunku, może to być irytujące. Z drugiej strony, jeśli dopiero zaczynacie przygodę z rozwojem osobistym, to prostota tej opowieści jest jej siłą.
Porównując do innych dzieł, powiedziałbym, że “Mnich…” plasuje się gdzieś między “Alchemikiem” a “Sztuką prostoty” Dominique Loreau. Z Coelho dzieli go poszukiwanie sensu w podróży, ale Sharma jest bardziej konkretny, mniej poetycki. Z Loreau łączy go minimalizm i praktyczne podejście, choć tu mamy więcej fabuły niż suchego poradnictwa. Jeśli jednak szukacie czegoś głębszego filozoficznie, to “Człowiek w poszukiwaniu sensu” Frankla będzie bardziej wymagającą, ale i bardziej treściwą lekturą.
Mocną stroną audiobooka jest to, jak dobrze działa na wyobraźnię. Słuchając o himalajskich wioskach i rozmowach z mędrcami, czułem się, jakbym sam tam był – trochę jak w tych grach wideo, gdzie eksplorujesz nieznane światy. Ale jest i druga strona medalu – niektórzy mogą uznać, że historia jest zbyt uproszczona, a dialogi momentami brzmią jak z taniego filmu motywacyjnego. I wiecie co? Trochę się z tym zgadzam. Nie jest to arcydzieło literackie, ale nie musi być. To narzędzie, które ma inspirować, a nie zdobywać Nagrodę Nike.
Komu polecam ten audiobook? Jeśli lubicie słuchać czegoś, co daje kopa do działania, a przy tym nie wymaga doktoratu z filozofii, to “Mnich…” jest dla was. Świetnie sprawdzi się dla tych, którzy czują, że życie im przecieka przez palce, albo dla fanów gatunku self-help, którzy chcą czegoś lekkiego, ale z sensem. Nie jest to może pozycja dla zatwardziałych sceptyków czy miłośników ciężkiej literatury – ci mogą się zrazić do cukierkowej otoczki. Ale jeśli dacie szansę, może was zaskoczyć.
Na koniec jeszcze jedna osobista refleksja. Słuchając tej książki, przypomniałem sobie, jak kiedyś, jeszcze za czasów radia, puściłem w eter utwór, który miał być ‘przełomowy’, a potem dostałem feedback, że był… no, średni. To mnie wtedy nauczyło, że czasem warto zwolnić, zastanowić się, co naprawdę chcę przekazać. “Mnich…” przypomniał mi o tej lekcji – że życie to nie tylko pęd, ale i chwile zatrzymania. I za to mu dziękuję.
To co, słuchawki na uszy i ruszamy w podróż z mnichem? Do usłyszenia w eterze, Tomek Wiśniewski
Tomasz Wiśniewski
Dodatkowe informacje
Autor | |
---|---|
Lektor | |
Język | Polski |
Długość | 6H 55min |