Pierwsza sprawa. Komisarz Oczko (1) – Tomasz Wandzel audiobook – Wciągający kryminał, który wstrząśnie Twoim światem

Próbka audiobooka

Posłuchaj próbki, aby poczuć opowieść.

Zanurz się w mroczny świat kryminału, gdzie każdy szczegół może być kluczem do rozwiązania zagadki. “Pierwsza sprawa. Komisarz Oczko (1)” Tomasza Wandzela to wciągająca historia, która zaprowadzi Cię na krawędź napięcia. Gdy Anna Piotrowska znika podczas porannego joggingu, a wkrótce potem jej córeczka, podkomisarz Krzysztof Oczko staje przed swoim pierwszym śledztwem w Gdańsku. Czy uda mu się rozwikłać tajemnicę, zanim będzie za późno? Narrator Filip Kosior prowadzi Cię przez tę emocjonalną i pełną zwrotów akcji opowieść, jak przewodnik przez labirynt tajemnic. Idealne dla tych, którzy lubią kryminały detektywistyczno-policyjne z nutą psychologicznej głębi. Odkryj “Pierwsza sprawa. Komisarz Oczko (1)” i rozpocznij darmowe doświadczenie słuchania na ezaudioksiazki.pl już dziś.

ID: 2532969
Gatunek:

Opis

Cześć, miłośnicy kryminalnych zagadek i audiobookowych przygód!

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o audiobooku, który wpadł mi w ręce – a raczej w uszy – całkiem niedawno. ‘Pierwsza sprawa. Komisarz Oczko (1)’ Tomasza Wandzela, w genialnej interpretacji Filipa Kosiora, to kryminał, który obiecuje wiele, ale czy spełnia te obietnice? Usiądźcie wygodnie, bo zamierzam rozłożyć tę historię na czynniki pierwsze, jak dobry detektyw na miejscu zbrodni.

Na początek kilka słów o tym, co mamy na stole. Anna i Piotr Piotrowscy, spokojne małżeństwo z trzyletnią córeczką, mieszkają na obrzeżach Gdańska. Pewnego dnia Anna wychodzi pobiegać i… znika. Jej mąż zgłasza sprawę, a śledztwo przejmuje podkomisarz Krzysztof Oczko, który dopiero co zaczyna pracę w nowym miejscu. Dwa dni później znika też córka państwa Piotrowskich. Brzmi jak solidny punkt wyjścia dla kryminału, prawda? Zwłaszcza że Gdańsk, z jego klimatycznymi uliczkami i nadmorską aurą, aż prosi się o mroczne historie. No więc słucham, zerkam na zegarek – 2 godziny i 1 minuta trwania – i myślę sobie: ‘To będzie szybka, intensywna jazda’. I wiecie co? Pod pewnymi względami rzeczywiście taka jest.

Słuchając tej historii, przypomniała mi się pewna przygoda z mojego blogowego życia. Kiedy pisałem serię artykułów o polskich bestsellerach kryminalnych, zauważyłem, że nasi czytelnicy uwielbiają historie osadzone w znajomych realiach, ale podane w nowoczesnej, dynamicznej formie. ‘Pierwsza sprawa’ wpisuje się w ten trend – mamy tu Gdańsk, który znamy z pocztówek i wakacyjnych wspomnień, ale z nutką niepokoju, który każe nam zerkać przez ramię. To uczucie, jakbyś szedł wieczorem przez Długi Targ, a mgła z morza spowija latarnie – niby pięknie, ale coś wisi w powietrzu. Wandzel dobrze oddaje ten klimat, a ja, jako ktoś, kto kiedyś spacerował po tych ulicach z podcastowym mikrofonem w ręku, szukając inspiracji, mogę to docenić.

Przejdźmy do sedna – co w tej historii gra, a co zgrzyta? Zacznę od plusów. Fabuła jest prosta, ale wciąga jak bagno na Kaszubach. Zaginięcie Anny, potem jej córki, buduje napięcie, które rośnie z każdą minutą. Podkomisarz Oczko, choć na początku wydaje się trochę zbyt ‘idealny’ – wiecie, nowy w mieście, ambitny, bez skazy – ma w sobie coś, co sprawia, że kibicujesz mu w tej gonitwie za tropami. Wandzel ma też talent do wplatania codzienności w kryminalną intrygę. Opisy, jak Piotrowscy prowadzą swoje zwykłe życie, zanim wszystko się sypie, są swojskie i autentyczne – czujesz zapach kawy w ich kuchni i słyszysz tupot małych stóp na podłodze.

A teraz o tym, co mnie gryzło. Dwie godziny to mało, żeby rozwinąć taki temat. Momentami czułem, że historia pędzi jak pendolino, ale nie zatrzymuje się na stacjach, gdzie moglibyśmy lepiej poznać bohaterów czy złapać oddech. Finał? No cóż, powiedzmy sobie szczerze – napięcie rośnie, serce bije szybciej, a potem dostajemy rozwiązanie w jednym zdaniu, jakby autor nagle przypomniał sobie, że ma deadline. To trochę jak w tym powiedzeniu: ‘Obiecywali złote góry, a dali nam kopiec kreta’. Zostaje niedosyt, zwłaszcza że to pierwsza część serii – człowiek chciałby więcej mięsa na tym szkielecie.

Kluczową częścią tej ‘audiobookowej przygody’ jest jednak Filip Kosior. Jeśli słuchaliście kiedyś jego interpretacji innych kryminałów, wiecie, że ten facet to skarb. Jego głos jest jak dobra whisky – głęboki, ciepły, ale z lekką chrypką, która dodaje charakteru. W ‘Pierwszej sprawie’ Kosior wyciąga z tekstu wszystko, co się da. Sceny napięcia brzmią jak thriller, a codzienne dialogi mają naturalny flow, jakbyś podsłuchiwał sąsiadów przez ścianę. Audio jakość? Bez zarzutu – czyste, wyraźne, bez irytujących szumów. To taki poziom, że możesz słuchać w tramwaju na pełnej głośności i nie wstydzić się, że ktoś obok usłyszy. Dla mnie, jako byłego DJ-a, który kiedyś miksował dźwięki w radiu, to ważne – dobra produkcja to połowa sukcesu.

Ale nie oszukujmy się – nawet Kosior nie uratuje wszystkiego. Niektórzy słuchacze, jak Monika czy Kira z recenzji na Woblinku, narzekają, że fabuła jest banalna, a narracja za prosta. I coś w tym jest. Momentami Wandzel tłumaczy oczywistości, jakby nie wierzył, że sami złapiemy trop. Dla kogoś, kto lubi kryminały z zagadkami w stylu Chmielarza czy Miłoszewskiego, to może być za lekkie. Z drugiej strony, są tacy jak Solo czy Ryszard, którzy chwalą historię za wciągający klimat i obiecujący początek serii. Ja jestem gdzieś pośrodku – widzę potencjał, ale czuję, że to dopiero rozgrzewka.

Porównując ‘Pierwszą sprawę’ do innych kryminałów, przypomina mi trochę ‘Zaginięcie’ Remigiusza Mroza – też mamy lokalny koloryt i detektywa na tropie, ale u Mroza akcja jest gęstsza, a postacie bardziej złożone. Wandzel stawia raczej na prostotę i klimat niż na wielowarstwową intrygę. Jeśli lubicie szybkie, nieskomplikowane kryminały w stylu skandynawskich nowelek, będziecie bawić się dobrze. Jeśli jednak wolicie coś, co zmusza do myślenia i nie puszcza do ostatniej strony – no, tu może być za lekko.

Komu poleciłbym ten audiobook? Fanom kryminałów detektywistyczno-policyjnych, którzy szukają czegoś na krótki wieczór albo dojazd do pracy. To idealna ‘przystawka’ przed czymś większym – nie zaspokoi głodu na długo, ale zaostrzy apetyt na kolejne części serii. No i oczywiście wszystkim, którzy kochają głos Filipa Kosiora – serio, ten człowiek mógłby czytać instrukcję od pralki, a i tak byś słuchał z zapartym tchem.

Na koniec jeszcze jedna osobista refleksja. Prowadząc podcast o popkulturze, często zastanawiam się, co sprawia, że dana historia zostaje z nami na dłużej. ‘Pierwsza sprawa’ ma w sobie iskrę – ten gdański klimat, prostą, ale chwytliwą zagadkę – ale brakuje jej jeszcze szlifu, żeby stać się klasykiem. Może kolejne tomy o komisarzu Oczko przyniosą więcej głębi? Trzymam kciuki, bo potencjał jest, a ja lubię, jak polscy autorzy pokazują, że potrafią grać w tej lidze.

Do usłyszenia przy kolejnej audiobookowej przygodzie, trzymajcie się i łapcie dobre historie, gdzie tylko się da – Tomasz Wiśniewski

Dodatkowe informacje

Autor

Lektor

Język

Polski

Długość

2H 1min